W 2020 roku odbyła się ważna dla polskiego Kościoła Zielonoświątkowego uroczystość. Po raz pierwszy kobieta – Joanna Kmiecik – została mianowana na pastora, pastora pomocniczego.

Kościół, z pytania “czy?” (powoływać kobiety na stanowiska przywódcze) przeszedł do pytania “jak?”. Temat w praktycznym wymiarze funkcjonowania oraz organizacji działalności kościoła jest wciąż nowy, ale wierzę, że łaskawy Bóg obdarzy Kościół mądrością, jak na powyższe pytanie odpowiadać, aby kobiety z przywódczym namaszczeniem, mogły wejść w miejsce powołania.

Pragnienie, aby widzieć kobiety uwalniane do służby przywódczej jest w moim sercu od dawna. Przez długi czas nie widziałam żadnej zmiany. Była tylko modlitwa, płacz przed Bogiem i ufanie Mu, że wie, co robi. I choć przez lata nie zmieniało się nic, czas oczekiwań nie był zmarnowany. Wykorzystałam go na przygotowanie się, w razie gdyby jednak coś zaczęło się zmieniać. I wiesz co? Tak się stało.

Jeśli jesteś kobietą, która czuje, że jest powołana do przywództwa, do służby publicznej, wiedz, że Bóg się nie pomylił. Bez względu na to, jak się z tym czujesz, co inni myślą na ten temat – nie pomylił się. On widzi, jak samotna, niezrozumiana i być może zagubiona w tym jesteś. Widzi Twoje cierpienie i w tym cierpieniu tworzy coś nowego, w życiu Twoim i w życiu kościoła. Ufaj Bogu, że w odpowiednim momencie otworzy Ci drzwi. W międzyczasie, przez wiarę, rób wszystko, aby być przygotowaną na wejście w nowy etap życia.

Po pierwsze, jeśli czujesz, że Bóg wzywa Cię do służby, powinnaś wiedzieć, co Biblia mówi na temat kobiet, mężczyzn i przywództwa. Zadaj sobie również trud poznania zasad interpretacji Słowa Bożego, ponieważ – jak przekonują bibliści – liczne biblijne treści nie powinny być rozumiane dosłownie. Zachęcam Cię, aby Twoje zdanie oparte było na umiejętnie interpretowanym Słowie Bożym, a nie jedynie na osobistym doświadczeniu, przeczuciach lub bezrefleksyjnie przyjętych poglądach.

Dawniej uważałam, że skoro wdawanie się w teologiczne spory nie sprawia mi przyjemności i wiem, do czego jestem powołana, nie odczuwałam potrzeby bronienia się i tłumaczenia, dlaczego uważam, że moje spojrzenie na służbę kobiet jest zgodne z Biblią. Nawet jeśli jest to rozsądny argument, uświadomiłam sobie, że jako osoba publicznie nauczająca z Biblii powinnam umieć obronić teologię, która wierzę, że jest biblijna. Bez solidnych, teologicznych fundamentów w danej dziedzinie, możesz być postrzegana lub oskarżana o przedkładanie swojego światopoglądu nad Słowo Boże. Szczerze polecam książkę L.Cunnighama i D. Hamiltona “Dlaczego nie kobiety?”. Znajdziesz w niej między innymi szczegółową analizę postrzegania kobiet w Starym Testamencie, w nauce Jezusa i w listach apostoła Pawła.

Po drugie, ucz się uodparniać na słowa i czyny podważające Twoje powołanie, bo niestety nie unikniesz takich sytuacji. Biblijni bohaterowie, od Dawida po Jezusa, również doświadczali krytyki, oszczerstw czy agresji ze strony ludzi. Uodparniaj się na takie sytuacje, ale pilnuj, aby Twoje serce z ich powodu nie stało się twarde i nieczułe. Z Jezusa śmiano się, wyzywano go, a na koniec został ukrzyżowany. Ale zmartwychwstał! Niech każde złe słowo, niesprawiedliwe traktowanie, którego może doświadczysz, przysłuży się do zmiany Twojego charakteru na bardziej chrystusowy. W Biblii przeczytasz o tym, jak Bóg w takich sytuacjach kształtuje nasz charakter, chociażby w Liście Jakuba 1, 2-4 : “Moi przyjaciele, cieszę się, gdy spotykają was rozmaite trudności! Każda próba waszej wiary sprawia bowiem, że stajecie się bardziej wytrwali. Gdy zaś wasza wytrwałość będzie w pełni ukształtowana, wy sami będziecie dojrzali, w pełni rozwinięci i pozbawieni wszelkich wad”.

Zranienia trudno zignorować i o nich zapomnieć. Zawsze idź z nimi do Jezusa. On rozumie Twój ból. Jeśli to możliwe, znajdź grupę chrześcijan, którzy będą wspierać Cię w modlitwie. Sama też możesz sobie usłużyć, choćby czytaniem na głos Psalmów. Uwierz mi, czytane na głos, zmieniają coś w duchu, wzmacniają go i uzdrawiają zranioną duszę.

Po trzecie, wybierając kościół, szkolenie, misję, wybierz takie miejsce, które w pełni zaakceptuje Twoje powołanie jako kobiety. Najlepiej jest unikać miejsc, denominacji czy instytucji, które są przeciwne rozwojowi kobiet w służbie przywódczej. Wyjątkiem niech będzie tylko głębokie przekonanie, że właśnie w takim miejscu masz być.

Na koniec pragnę Ci powiedzieć jedno: Kobieto, jesteś zbyt cenna dla Boga i Jego misji, aby milczeć i nic nie robić z danym Ci powołaniem. Jesteś dla Niego niezbędna do poszerzania Królestwa Bożego tu na Ziemi, tu w Polsce. Modlę się, by Duch Święty obdarzył Cię odwagą, abyś weszła w to, do czego Bóg Cię powołał. Niech słowa, które Bóg wypowiedział do Jozuego, zostaną wyryte w Twoim sercu i przemawiają do Ciebie: „Wzmocnij się i bądź odważna. Nie lękaj się i nie przerażaj się, gdyż Pan, twój Bóg jest z tobą, dokądkolwiek pójdziesz” (Ks.Jozuego 1, 9).

Sara Szatkowska

Prezeska fundacji „Głogów Razem”; liderka i starsza zboru Kościoła Zielonoświątkowego; kaznodziejka.

Wszystkie teksty autora